Translate

sobota, 23 maja 2026

Ryby z Kamianki chcą do ławicy lubelskiej

Pewnej niedzieli postanowiłem pozwiedzać wsie, najzwyklejsze podlaskie ale takie o śmiesznych nazwach. Jest ich całkiem sporo: Kłopoty-Bańki, Miodusy-Dworaki, Grzyby-Orzepy itd. Wiadomo o czym chciałem porozmawiać z mieszkańcami Kłopotów-Baniek ale wszędzie pustki, tylko psy wyją rozpaczliwie. Pola za Kłopotami-Bańkami przypominają węgierską Pusztę, rozległe łąki, bagna i krzaki po horyzont. Kilka godzin błąkałem się tam bez celu, wreszcie natknąłem się na cudowne znalezisko, spory meteoryt o metaliczno- rdzawym połysku. Na apel z Lublina pobudziłem się do działania i zrobiłem z meteorytu rzeźbę ryby, dałem jej tytuł: Ryba po grecku z Meteorów. Drugą rybę pospawałem w piątek z pilnika i piły. Tu tytuł sam się wymyślił: Postna ryba pospawana w piątek z pilnika i piły. Tu też ciekawa historia- potężny starożytny pilnik do metalu dostałem od pani Ani z Siemiatycz. Pani Ania jest właścicielką opuszczonego przed siedmiu laty solidnego gospodarstwa rolnego. Czas się tam zatrzymał i bujna przyroda szybko objęła swoje rządy. Ogromna ilość intrugującej materii rzeźbiarskiej w totalnym chaosie a Ania pozwalała mi tam brać com chciał aż zapełniłem wielką przyczepę samochodową. Pani Ania była z synkiem 10 letnim i synek natychmiast chciał mieć dla siebie to co mi się spodobało. Musiałem przed szkrabem udawać całowitą obojętność a nawet pogardę dla tych cudowności, wówczas jemu też udzielała się pogarda i mogłem skarby wrzucać na przyczepę.